Kategorie
inne.

Z ostatniej chwili: dziwna Chinka.

Przez portal pyszne.pl, mój brat jakieś dwie godziny temu zamówił chińskie jedzenie.
No ale go nie dostał i prubował dowiedzieć się, dlaczego.
Z jego dochodzenia wynikło, że zlecenie przyjęła jakaś nowo powstała knajpa na dąbrowie.
Brat o tym nie wiedział i dzwonił nie tam, gdzie trzeba.
No i wkońcu zadzwoniła do niego jakaś Chinka najprawdopodobniej i wydawało się, że tylko po angielsku mówiła.
Brat rozumie angielski, ale nie nauczył się jeszcze mówić i poprosił mnie o pomoc.
Powiedziała nam, że możliwe, że brat nie pod ten numer dzwonił.
Więc brat pytał się potem, czy jest jeszcze jakaś inna restauracja, o której nie wiedział.
Ja musiałem na angielski to tłumaczyć.
Wtedy nie dość, że jedzenie przyjechało, to tę Chinkę olśnić musiało czy cokolwiek, zapytała nas, czy mówimy po polsku i brat mógł z nią rozmawiać.
No i brat za zamieszanie przepraszał i wiadomo, co dalej.

Tak więc trzymajcie się i wiedzcie, że tacy ludzie też są.

26 odpowiedzi na “Z ostatniej chwili: dziwna Chinka.”

Też takie coś miałem we włoszech. Tutaj Pani przewodniczka się klaruje próbuje a tu nagle po polsku wpóścimy do katedry wpóścimy.

Słyszałem, że gdzieś w Chinach powstaje translator, który ma tłumaczyć w czasie rzeczywistym i ma używać głosu tzw hosta, czyli tego który mówi. Już jest chyba 1000 sztuk, jedna kosztuje około. 250 tys. Dolarów amerykańskich.

a mi się na karuzeli w holandii zdarziło gadać z panem po holendersku, po czym się okazało, że to polak.

W takim razie masz szczęście, że akurat uczyłaś się holenderskiego, inaczej byście pewnie nie porozmawiali.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *